Gdzie szukać pereł z lamusa?

Bohaterowie z celuloidowych taśm podobno są wieczni. Ale nie konieczni dzisiaj się o nich pamięta? Gdzie więc szukać Rick’a Blain’a z „Casablanci” czy Anny z „Rzymskich wakacji”? Gdzie można zobaczyć jeszcze twarz Cary’ego Grant’a czy Rity Hayworth? Na pewno próżno szukać ich w kinie. Oczywiście przeglądy poświęcone dawnym wybitnym reżyserom czy aktorom zdarzają się, ale niestety zbyt rzadko… lub za daleko. Na szczęście pozostają wciąż telewizyjne kanały filmowe, tematyczne oczywiście, które emitują tzw. „perły z lamusa”.

Przypominają najważniejsze (choć niekoniecznie najwybitniejsze) dzieła światowej kinematografii. Dlaczego takie kanały powinny istnieć? Warto sobie przypomnieć, że w przeszłości w filmie pierwsze skrzypce nie grali specjaliści od efektów specjalnych, ale aktorzy i to przez duże A (jak artyści). Fabuły filmów być może bez zaskakujących zwrotów akcji (z częstotliwością co pięć minut), ale za to z o wiele większym sensem, ładem i składem. Prostota jest bowiem często najlepszym rozwiązaniem.

Zdjęcie do artykułu znalezione na stronie Flickr.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *