W napięciu

Film trzymający w napięciu. Atmosfera na ekranie tak gęsta, że można powiesić siekierę, ale też łopatę i widły. Muzyka wróżącą nieuchronną klęskę, katastrofę, hekatombę, koniec świata. I co? I nic. Bo następuje przerwa na reklamę. I magia kina pryska jak przysłowiowa bańka mydlana. Czy więc kanały telewizyjne powinny „kroić” filmy spotami reklamowymi? Nie – odpowie zapewne wielu. Ale medal ma zawsze dwie strony. Czy więc przymusowa przerwa na reklamę może mieć jakieś pozytywy? Chyba tak.

Krąży nawet obiegowy żart na ten temat: kolega koledze opowiada, że oglądał wieczorem film i trzymał go w napięciu. – Fabuła taka wciągająca? – dopytuje znajomy. – Nie, reklam nie było – wyjaśnia. Rzeczywiście, nie ma się co dziwić temu koneserowi kina, bo trudno wytrzymać przed małym ekranem bite dwie czy trzy godziny bez wizyty w toalecie. Reklama ma więc i swoją dobre strony. Tyle tylko, żeby krótka była i z wyczuciem (bez psucia nastroju) – tego można życzyć wszystkim telewizyjnym kanałom filmowym.

Zdjęcie do artykułu znalezione na stronie Flickr.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *